Morsowanie – skąd bierze się jego popularność?

Postanowienia noworoczne – 5 rad, jak w nich wytrwać
9 stycznia 2021
Pokaż wszystko

Morsowanie – skąd bierze się jego popularność?

morsowanie kobieta w zimnej wodzie

Morsowanie budzi skrajne emocje – jedni je kochają, a drudzy…naśmiewają się z tych pierwszych. Co zyskujemy, zanurzając się w lodowatej wodzie i czy na pewno jest to aktywność dla wszystkich?

Morsowanie to nie chwilowa moda

Czy morsowanie to coś zupełnie nowego? Absolutnie nie. Trzeba jednak przyznać, że przeżywa obecnie swój renesans. Wielu z nas nie zdaje sobie przy tym sprawy, że zalety kąpieli w lodowatej wodzie odkryto bardzo dawno temu. Jak podają źródła, pierwsze wzmianki podane były już 2500 lat p.n.e., a zalety tej aktywności – przyznajmy to otwarcie, dość nietypowej – zachwalał jeden z najbardziej rozpoznawalnych filozofów w dziejach – Hipokrates. Działania podejmowane przez potomnych na przełomie wieków stanowią tylko dowód na to, że antyczne prawdy wciąż są aktualne.

Miłość do lodowatej wody w Polsce i na świecie

Pierwszą instytucją zrzeszającą miłośników morsowania w Polsce był Gdański Klub Morsów powstały w 1975 roku. Z czasem takich grup systematycznie przybywało. Obecnie z pewnością jest ich kilkaset na terenie całego kraju, jednak trudno stworzyć zestawienie, które objęłoby swoim zasięgiem to złożone zagadnienie. Sama dyscyplina nie jest sformalizowana tak dalece, by odpowiedź na pytanie “ile jest morsów w Polsce?” stała się możliwa. Z pewnością jednak, niezależnie od miejsca zamieszkania, można odnaleźć grupę, do której łatwo będzie dotrzeć. Jeśli na terenie Polski popularność jest tak wielka, nie powinno dziwić, że w krajach nadbałtyckich jest ona dalece większa. Związana ze swoistymi dla regionu tradycjami sprawia, że amatorów regularnych kąpieli w lodowatej wodzie jest, w samej tylko Finlandii, około 120 tysięcy. Upodobanie do tej formy aktywności nie zna jednak granic geograficznych.

Co zyskujemy dzięki morsowaniu?

Faktem jest, że zanurzenie się w jeziorze skutym lodem zwiększa odporność. Sprawia, że ciało staje się bardziej zahartowane, a jego tolerancja na zimno znacznie wzrasta. Co więcej, taka forma aktywności pozytywnie wpływa na psychikę i poziom energii. Dodatkowo poprawia krążenie i wygląd skóry, która staje się ona bardziej jędrna i sprężysta. Zanim jednak wykonamy pierwszy krok i odnotowujemy u siebie poważne problemy zdrowotne (związane na przykład z krążeniem czy nerkami) – skonsultujmy się się z lekarzem. Jeśli nie ma przeciwwskazań, przeprowadźmy skuteczną i dobrze przemyślaną rozgrzewkę, która pozwoli uniknąć niespodziewanych reakcji organizmu.

Morsowanie w trzech krokach

Przed wejściem do wody należy, co zostało opisane wcześniej, rozgrzejmy ciało. Podniesiemy wówczas nie tylko jego temperaturę, ale także zwiększymy ukrwienie skóry, doprowadzając do rozszerzenia naczyń włosowatych. Rozpoczynając kąpiel, w wodzie należy zanurzać się powoli, najlepiej w czapce na głowie (przed nadmiernym wychłodzeniem warto ochronić także stopy i dłonie) maksymalnie na czas od 3 do 5 minut. Wychodząc na brzeg, należy wpierw osuszyć ciało, a potem przebrać się w suche ubranie. Niektórzy zalecają ponowną aktywność fizyczną – inni gorącą herbatę z cytryną. Tu zdania są podzielone. Przede wszystkim należy zachować zdrowy rozsądek i postępować ze wskazówkami tych, którzy są znacznie bardziej doświadczeni.

Zgubne skutki mody

Faktem jest, że dostrzegalna dziś popularność morsowania nie wszystkim przynosi korzyści. Ostatnie dni pokazują, że osoby, którym brakuje wyobraźni, mogą na tym poważnie ucierpieć. Niechlubnym przykładem zbyt dużej wiary we własne możliwości jest kobieta, która wędrując na Babią Górę, doznała znaczącej hipotermii. 43-latka ubrana w szorty i stanik próbowała zdobyć najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich. Finalnie konieczna była pomoc ratowników GOPR, a sama poszkodowana trafiła do szpitala. Wyobraźnia niektórych osób jest jeszcze bardziej wybujała. Pewien mężczyzna zażywając kąpieli w jeziorze Urszelewskim (województwo kujawsko-pomorskie), zaplanował przepłynięcie pod lodem odcinka od jednego do drugiego przerębla. Nie zdołał tego dokonać i zginął.

Aktywność znana od setek lat przeżywa dziś „drugą młodość”. Korzystanie z niej, choć początkowo może budzić opór, później staje się zwyczajem, który warto kultywować, zachowując równocześnie umiar i zdrowy rozsądek.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *