Paralaksa tła

Wolontariat – czemu jest dziś tak ważny?

Koronawirus – najważniejsze dane dotyczące epidemii
5 kwietnia 2020
Postanowienia noworoczne – 5 rad, jak w nich wytrwać
9 stycznia 2021

Wolontariat pozwala na usprawnienie procesów związanych z pomocą bliźniemu, organizacją wydarzeń kulturalnych i nie tylko. To nieodpłatna działalność na rzecz tego, kto jej potrzebuje. To zagadnienie szczególnie ważne w czasie, gdy doświadczamy trudności związanych z COVID-19.

Wolontariat? A co to takiego?

Pojęcie wolontariatu z biegiem lat stało się, co oczywiste, znane niemal całemu społeczeństwu, jednak warto je – na wszelki wypadek – przybliżyć. Sięgając do definicji wywodzącej się ze Słownika Języka Polskiego PWN, dowiadujemy się, że opisywany termin oznacza dobrowolną, bezpłatną pracę społeczną, zwłaszcza związana z opieką nad nieuleczalnie chorymi lub niepełnosprawnymi ludźmi. Ciężko oczywiście nie zgodzić się z tym opisem, jednak czy wyczerpuje on zagadnienie? Moim zdaniem – nie. Znany dziś i stosowany nie tylko przez stowarzyszenia czy fundacje, ale także wielkie, międzynarodowe koncerny ma znacznie większy zasięg. Łacińskie voluntas znaczy dobrowolność, ochotniczość oraz świadomą pracę na rzecz ludzi i społeczeństwa. Wiadomo przy tym, że wsparcia bliźniego potrzebują nie tylko ludzie, prawda?

Dziś potrzebni bardziej niż zwykle

Od kilku miesięcy świat zmaga się z pandemią koronawirusa. W tym czasie na jego temat narosło wiele różnorodnych teorii. Społeczeństwo podzieliło się na zwolenników i przeciwników noszenia masek. Nie brakuje również grup głoszących teorie, wedle których drobnoustrój drastycznie wpływający na spowolnienie gospodarki światowej i uśmiercający miliony osób – szczególnie starszych i schorowanych – nie istnieje. Tekst ten nie ma służyć polemice z tymi teoriami. Faktem jest, że w świetle obostrzeń obowiązujących dziś w Polsce i na świecie wsparcie ze strony innych osób stało się wręcz niezbędne. Chętni do nieodpłatnej pomocy dostarczają jedzenie, wyprowadzają psa, służą wsparciem psychologicznym. Są dziś potrzebni bardziej niż kiedykolwiek.

Czyny, nie słowa

Znam kilku wolontariuszy. To ludzie wielkiego serca, którzy oprócz swojej pracy zawodowej i życia prywatnego odnajdują jeszcze czas na to, by pomagać. Mają w sobie niezwykłe samozaparcie, nieskończone pokłady energii, pomysłowości i empatii. Dzięki tym cechom potrafią w krótkim czasie obmyślić i wdrożyć działania, dzięki którym czyjeś życie staje się łatwiejsze. Z mojej małej ojczyzny osobami tymi są wszyscy skupieni wokół Społecznej Piekarskiej Inicjatywy czy Wolontariuszy Gwoździa. Niektórych spośród tych społeczników mogłem poznać osobiście, innych w ogóle nie znam, ale jestem dumny, że funkcjonują i niosą pomoc tym, którzy jej oczekują. Nie brakuje również tych, którzy zaangażowani są w działania cykliczne – Szlachetna Paczka czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to tylko niektóre z nich. Na szczęście nie wymagam takiej formy wsparcia, ale dziękuję w imieniu tych, którzy bez niej nie mogą harmonijnie funkcjonować, ponieważ nie radzą sobie sami. Dzięki!

Wspierani są nie tylko ludzie

Wbrew powszechnie przyjętym definicjom ludzie niosą pomoc nie tylko sobie nawzajem. Ratują również zwierzęta. Chodzi tu zarówno o działania na rzecz Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt (OTOZ), jak i schronisk dla bezpańskich zwierząt funkcjonujących na terenie całego kraju. Ci, którzy chcą pomóc, mogą wyprowadzać czworonogi na spacer, przynosić karmę, żwirek dla kotów i inne, niezbędne przedmioty. Dzięki temu bezinteresownemu wsparciu żywot opuszczonych istnień staje się łatwiejszy. Weterynarze wykorzystują też swoją wiedzę, ratując dzikie zwierzęta – borsuki, bociany, jeże i wiele, wiele innych gatunków. Robi to między innymi Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.

Pomocni w czasach kataklizmów

Pożary, powodzie, katastrofy budowlane – w miejscach, gdzie do nich dochodzi, pomagają ludzie o wielkich sercach. Działo się tak choćby w czasie pożarów buszów, które nawiedziły Australię w drugiej połowie lipca 2019 roku. Żywioł szalał tam aż do marca 2020 roku i w tym czasie zginęło 33 ludzi oraz ponad miliard (!) zwierząt. Ci, którzy zdecydowali się na pomoc, ratowali przede wszystkimi misie koala, które wymagały nawodnienia i opatrzenia oparzeń. Symbolem pomocy niesionej sympatycznym misiom był 22-letni Patryk Boyle. Ilu jednak chętnych brało udział w czasie innych niespodziewanych i groźnych zjawisk? Nie sposób ich zliczyć.
Wolontariat, jak widać, jest pomocny w różnych sytuacjach – od tych najbardziej przyziemnych po ekstremalnie groźne. Czy jest potrzebny? Moim zdaniem – zdecydowanie tak. Niech ten tekst stanie się wyrazem wdzięczności dla wszystkich, którzy poświęcają swój czas tym, którzy wymagają wsparcia.
Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *